Jako poetka chciałabym powiedzieć głośno i wyraźnie, że nie, ale niestety… skłamałabym. Technologia związana ze sztuczną inteligencją poszła tak bardzo do przodu, że już nawet poeci mogą czuć się zagrożeni. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie znalazłabym minusów w całej tej twórczości AI-owej.
Kilka razy sama próbowałam ułożyć wiersz z AI, tak dla sprawdzenia. Prosząc ChatGPT o napisanie prostej rymowanki, zazwyczaj dostawałam zdania zakończone rymami częstochowskimi i musiałam się zastanowić, co tak naprawdę czytam.
To umie czy nie umie? Oto jest pytanie.
AI potrafi pisać, ale nie potrafi tworzyć
ChatGPT, Gemini i inne tego typu narzędzia napiszą poprawne teksty, zbudują metafory, a nawet zachowają rytm i, co najważniejsze, sens. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zadajemy sobie pytanie: skąd właściwie bierze się ten wiersz?
Ja zaczynam pisać od emocji. Od rozmowy, której nie mogę zapomnieć. Od jednego zdania usłyszanego przypadkiem. Od ogródka, który doprowadziłam do katastrofalnego stanu. Od ciszy. Od zachwytu. Od złości.
Sztuczna inteligencja zaczyna od… statystyki.
Nie przeżywa. Nie tęskni. Nie popełnia błędów, których później żałuje. Nie zakochuje się. Nie siedzi wieczorem przy kawie i nie zastanawia się, dlaczego jedno zwykłe zdanie boli bardziej niż cały rozdział książki.
Ona jedynie przewiduje, jakie słowo powinno pojawić się po poprzednim. A wydaje mi się, że nie taki jest cel poezji.
Łatwe nie znaczy dobre
To może być zaskakujące, ale przeprowadzono już badania, w których część czytelników wyżej oceniała wiersze wygenerowane przez sztuczną inteligencję niż utwory znanych poetów. Badacze zaproponowali ciekawe wyjaśnienie tego zjawiska. Ich zdaniem wiersze AI są zwykle prostsze, bardziej bezpośrednie i łatwiejsze w odbiorze, dlatego osoby, które nie czytają poezji na co dzień, mogą oceniać je wyżej niż bardziej złożone teksty ludzkich autorów.
Sztuczna inteligencja świetnie radzi sobie z pisaniem tekstów, które wyglądają jak poezja. Problem w tym, że poezja nie zawsze chce być łatwa. Czasem zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Czasem działa dopiero po kilku dniach. A czasem jeden wers znaczy coś zupełnie innego dla każdej osoby, która go przeczyta.
Nie dlatego, że autor był genialny.
Dlatego, że był człowiekiem.
Czy AI kiedyś dogoni poetów?
Jeszcze dwa lata temu większość tekstów tworzonych przez AI brzmiała tak, jakby ktoś wrzucił do blendera słownik rymów i kilka motywacyjnych cytatów z Facebooka. Dziś jest zdecydowanie lepiej. I właśnie to jest jednocześnie i fascynujące, i przerażające.
Nie zdziwię się, jeśli za kilka lat sztuczna inteligencja będzie pisała wiersze, których naprawdę nie będzie dało się odróżnić od ludzkich. Być może stworzy nawet całe tomiki poetyckie, które zbiorą świetne recenzje. Tylko czy to będzie oznaczało, że zrozumiała poezję?
Moim zdaniem nie. To będzie oznaczało tylko tyle, że AI coraz lepiej udaje człowieka. A udawanie i przeżywanie to jednak dwie różne rzeczy.
To nie jest wojna z AI
Wbrew pozorom wcale nie uważam, że sztuczna inteligencja jest zła. Sama z niej korzystam. Pomaga mi uporządkować myśli, znaleźć literówkę, czasem sprawdzić jakiś fakt. I najpewniej będzie robiła to coraz lepiej.
Po prostu nie wierzę, że zastąpi człowieka tam, gdzie najważniejsze są emocje. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi poezja albo wiersz na zamówienie, który ma opowiedzieć czyjąś historię. Algorytm może napisać tekst, ale to człowiek nadaje mu znaczenie.


