wrazliwosc dziecka a trema

„Pokaż cioci jak grasz!” – wrażliwość dziecka kontra trema

„Chcę grać, ale nie chcę grać” – powiedziała mi kiedyś dziewczynka podczas jednych z pierwszych zajęć muzycznych. Na początku pomyślałam, że po prostu nie wie jeszcze, czy chce się uczyć. Szybko okazało się jednak, że doskonale wie, czego chce. Chce grać. Nie chce występować przed innymi.

Im dłużej o tym myślałam, tym bardziej wydawało mi się to oczywiste.

Muzyka nie zawsze potrzebuje publiczności

Kiedy dziecko zaczyna naukę gry na instrumencie, dorośli dość szybko zaczynają myśleć o tym, co będzie można kiedyś usłyszeć. Pierwsza piosenka zagrana od początku do końca, występ dla rodziny, może szkolna akademia. Jest w tym sporo radości, bo przecież miło zobaczyć, że dziecko robi postępy.

Tylko że sam fakt, że dziecko potrafi coś zagrać, nie oznacza jeszcze, że chce to komuś prezentować.

Ta dziewczynka z pierwszych zajęć chciała mieć instrument, chciała uczyć się piosenek i próbować nowych rzeczy. Chciała grać wtedy, kiedy miała na to ochotę. Nie interesowała jej natomiast perspektywa stania przed grupą i pokazywania, czego nauczyła się na zajęciach.

I to wcale nie jest dziwne. Dorosły, który od kilku miesięcy uczy się malować, śpiewać albo grać na gitarze, również niekoniecznie marzy o tym, żeby ktoś nagle poprosił go o występ przy rodzinnym stole. To, że coś sprawia nam przyjemność, nie oznacza automatycznie, że chcemy być podczas tej czynności obserwowani.

Wrażliwość nie oznacza nieśmiałości

Wrażliwość często mylimy z nieśmiałością. Jeśli dziecko nie chce wystąpić, od razu zakładamy, że trzeba je ośmielić. „Nie wstydź się”. „Przecież umiesz”. „Nie ma się czego bać”. „Zobacz, inne dzieci też występują”. Tymczasem dziecko może wcale się nie boi. Może po prostu nie ma potrzeby występowania.

To duża różnica.

Jedno dziecko będzie zachwycone, kiedy podczas zajęć wszyscy słuchają jego gry. Drugie najchętniej usiądzie w kącie i będzie ćwiczyło tę samą melodię po raz dziesiąty, ale tylko dla siebie. Jeszcze inne po kilku miesiącach samo zapyta, czy może zagrać na szkolnym przedstawieniu.

Nie ma jednej właściwej drogi.

Myślę, że szczególnie w przypadku muzyki warto o tym pamiętać, bo łatwo skupić się na efekcie. Występ jest czymś, co widać i słychać. Można go nagrać, pokazać rodzinie, pochwalić się nim znajomym. Znacznie trudniej zauważyć to, co dzieje się wcześniej: moment, w którym dziecko po raz pierwszy samo bierze instrument do ręki, próbuje akordu jeszcze raz, wraca do piosenki, która wcześniej mu nie wychodziła.

Czasami najlepsze, co możemy zrobić, to odpuścić

W psychologii sporo mówi się o autonomii, czyli poczuciu, że mamy wpływ na własne działania i możemy podejmować decyzje zgodne z tym, czego naprawdę chcemy. Edward Deci i Richard Ryan, twórcy teorii autodeterminacji, wskazują ją jako jedną z podstawowych potrzeb psychologicznych. Co ciekawe, badania dotyczące motywacji pokazują, że kiedy dajemy człowiekowi wybór i wspieramy jego samodzielność, łatwiej podtrzymać jego wewnętrzne zainteresowanie daną aktywnością.

I może właśnie dlatego warto czasem powiedzieć dziecku: „Jeśli chcesz, możesz zagrać”, zamiast „Pokaż cioci, jak grasz”. Bo wtedy nadal jesteśmy obok, nadal jesteśmy zainteresowani i nadal możemy być dumni. Tylko zostawiamy dziecku coś, co jest naprawdę ważne – możliwość zdecydowania, co zrobi ze swoim instrumentem.

Nie każde dziecko musi występować

Nie oznacza to jednak, że powinniśmy dzieci przed występami chronić. Przeciwnie – warto dawać im okazje do tego, żeby oswajały tremę, próbowały nowych rzeczy i przekonywały się, że potrafią więcej, niż im się wydawało.

Tylko dobrze, żeby takie sytuacje były kolejnym krokiem, a nie obowiązkiem.

Jeśli dziecko samo chce zagrać przed rodziną – świetnie. Usiądźmy i posłuchajmy. Jeśli chce wystąpić na szkolnej uroczystości – jeszcze lepiej. Kibicujmy mu. Jeśli jednak podczas rodzinnego spotkania chowa instrument za plecami i mówi, że nie chce grać, naprawdę nie musi być w tym niczego, co trzeba natychmiast naprawić.

Być może następnym razem zagra.

A być może odkryje, że najbardziej lubi muzykę wtedy, kiedy nikt nie patrzy.

Podobne wpisy